Niedzielny hit 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy zakończył się niespodzianką. Wisła Płock pokonała na własnym stadionie Legię Warszawa 1:0 i objęła samodzielne prowadzenie w tabeli. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Marcin Kamiński.
Spotkanie od pierwszych minut toczyło się w szybkim tempie. Gospodarze nie zamierzali oddawać inicjatywy i już w 11. minucie objęli prowadzenie. Jorge Jimenez precyzyjnie dośrodkował z rzutu rożnego, a Marcin Kamiński świetnym strzałem głową pokonał bramkarza Legii.
Legioniści próbowali odpowiedzieć, jednak ich ataki były zbyt schematyczne. Wisła grała bardzo zdyscyplinowanie w obronie i umiejętnie neutralizowała ofensywne atuty warszawian. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie, a kibice w Płocku mogli cieszyć się z cennego triumfu nad jednym z głównych faworytów do mistrzostwa PolskiTrener Legii, Edward Iordanescu, nie ukrywał rozczarowania:
– Po świetnym starcie sezonu zaczęliśmy tracić energię i pewność siebie. To frustrujący wynik, ale musimy wyciągnąć wnioski i wrócić silniejsi.
Z kolei szkoleniowiec Wisły, Mariusz Misiura, nie krył dumy z zespołu:
– Chłopcy wykonali ogrom pracy. Byliśmy bardzo dobrze zorganizowani i za to należą im się brawa. Obiecana przez dyrektora kulinarna uczta już czeka – zasłużyli na nią w stu procentach.
Wygrana sprawiła, że Wisła Płock została samodzielnym liderem Ekstraklasy z dorobkiem 13 punktów po pięciu kolejkach. Legia Warszawa, która poniosła pierwszą porażkę w sezonie, spadła na dalszą pozycję w tabeli.
Wisła Płock potwierdziła, że jest jedną z największych rewelacji początku sezonu. Zwycięstwo nad Legią Warszawa to nie tylko prestiż, ale i mocny sygnał wysłany całej lidze – Orlen Stadion staje się prawdziwą twierdzą.